Equiberry brand marka

O marce Equiberry „od kuchni” cz. I

Jesteśmy na progu powołania do życia zupełnie nowej marki, dlatego myślę, że warto byłoby podzielić się z Wami kulisami jej tworzenia. Już teraz możemy powiedzieć, że jest to dobra zabawa, ale też i ciężka praca, szczególnie gdy, tak jak my, jest się odpowiedzialnym za każdy jej aspekt. Mam nadzieję, że zainteresuje Was nasza historia i zobaczycie, że Equiberry to nie tylko kolorowe zdjęcia i produkty, ale realni ludzie, którzy za tym stoją.

Equiberry brand

1. Ale skąd w ogóle taki pomysł?

Często słyszę takie pytania. A odpowiedź jest prosta. Znalazł się sam. Albo może właściwie zawsze był gdzieś w pobliżu.

Chodząc po sklepach bardzo często widuję rzeczy, które przyciągają oko. Bywają piękne, funkcjonalne... ale zazwyczaj brakuje im tego „czegoś” co sprawia, że podejmuję decyzję o zakupie. A lubię kupować rzeczy, które w jakiś sposób mnie określają – nawiązują do mojej pasji, poglądów, czy stylu. No i rzecz w tym, że nie tylko ja tak działam. To prawdopodobnie leży w naturze każdego człowieka. Lubimy rzeczy spersonalizowane, przedmioty, które w nienachalny sposób przypominają nam o tym kim jesteśmy.

Stworzenie firmy takiej jak Equiberry chodziło mi po głowie już dłuższy czas. Piękny koński design, wysoka jakość i funkcjonalność – czegoś takiego zawsze mi brakowało. Niestety głowa pełna pomysłów nie wystarczy do tego, żeby zacząć realnie działać. Kilka lat zajęło mi dojrzewanie do decyzji o założeniu firmy. Okazało się, że jest to jeszcze trudniejsze niż myślałam. Ale teraz, kiedy przebrnęłam już przez najgorsze etapy tego przedsięwzięcia, pozostała mi jedynie radość, duma, oraz lekki niepokój czy to co tworzę spodoba się również i Wam : )

equiberry logo brand creation marka

2. Po pierwsze nazwa!

Moje założenia: coś trochę końskiego, trochę niekońskiego, krótkie i chwytliwe; coś co może nie zdradzi tego co robimy, ale będzie można opisać je takimi samymi przymiotnikami jak produkty, które tworzymy: końskie, stylowe, wzbudzające pozytywne uczucia; i przede wszystkim coś, czego jeszcze nikt inny nie wymyślił ani w Polsce ani za granicą.

Sam proces wymyślania nazwy zajął mi trochę czasu, ale jestem w 100% zadowolona z efektu - jest jeździecko, ale też trochę domowo, bo jagody kojarzą mi się z domowymi wypiekami. No i kto nie lubi jagód? ; )

 

3. Nasze logo nie jest sercem, ...

... chociaż na wielu osobom na pewno takie skojarzenie nasuwa się jako pierwsze. Bardzo dobrze! O to właśnie chodziło.

Od początku marzyło mi się nowoczesne, minimalistyczne logo. „Equi” w nazwie wystarczająco dużo mówi o branży, w której działamy, więc nie chciałam dokładać jeszcze wizerunku konia. Tym bardziej, że nie produkujemy pasz ani sprzętu dla koni. Chciałam, aby logo dyskretnie łączyło w sobie nowoczesność, elegancję, lifestyle i... jednak coś końskiego. Na pewno będzie to dla Was zaskoczeniem, ale logo Equiberry powstało właśnie od tego ostatniego czynnika, mianowicie spodu końskiego kopyta. Oczywiście nie jest to wyznacznik tego, jak należy je odczytywać. Do tej pory słyszałam, że logo przypomina serce, diament, a nawet jedna osoba zobaczyła w nim koński pysk (!). Cieszy mnie to, że tak minimalistyczne logo można interpretować na tak wiele sposobów i każde skojarzenie krąży wokół koni i lifestyle'u.

Na wypadek gdyby komuś brakowało w naszej marce wizerunku konia z krwi i kości, powołaliśmy do życia kształt dumnego, lewitującego konia, który można zobaczyć nie tylko na metkach i wizytówkach, ale nawet na niektórych produktach. Pozwalamy mu pełnić funkcje naszego zastępczego logo.

 

4. Marka tylko dla kobiet?

Tak, niestety to prawda! Zakładamy, że naszymi klientkami będą głównie kobiety. Chociaż niektóre produkty są uniwersalne, wiemy, że tego typu zakupy to rozrywka przede wszystkim dla pań. Do nich też dostosowaliśmy naszą kolorystykę. I mimo, że nasze logo jest bezbarwne, a opakowania czarno-białe, to w wielu miejscach można przyuważyć mało męski brudny róż. Jednakże zachęcam wszystkich panów (jeżeli któryś z nich to czyta) do kupowania prezentów dla swoich żon, dziewczyn, córek... przy okazji wybierając coś dla siebie ; )

 

Pomysł, nazwa, logo, kolory... to na pewno dobry początek, ale dopiero pierwszy krok do założenia firmy. Jeżeli chce się produkować rzeczy wyjątkowe, dobrej jakości i sprawować pieczę nad każdym detalem, czeka nas nie lada wyzwanie!

O moich zmaganiach z „produkcją”,  opowiem Wam już w kolejnej części wpisu. 

/ Martyna